piątek, 29 października 2010

Raport z sesji Wolsungowej nr2

Ach, tego mi brakowało. Po miesięcznym celibacie, zagraliśmy kolejną sesje w Wolsunga. Najważniejsze, że kontynuowała dziwne wątki z poprzedniej sesji robiąc z nich ładną układankę. Wreszcie wiemy trochę więcej i mam nadzieje, wreszcie mamy stałego trzeciego gracza. Ale może po kolei…

W rolach głównych - John(ja, elf zabijaka, alfheimczyk, dziki mag, ryzykant i podrywacz, chodzący zawsze w garniturze i białych rękawiczkach, w nocy zamaskowany superbohater), !Xabile (ork spirytysta, syn szamana, wnuk szamana, sam szamana, śledczy, pochodzi Khemre, z granic kolonii Alfheimskich, detektyw korzystający z orczych zdolności, ubrany w garniak) i Rachel (elfka z Alheimu, spirytystka, medium, salonowiec, ubioru nie pamiętam, więcej nie pamiętam).

Tradycyjny początek sesji – zaczęliśmy w tym samym miejscu, w którym skończyliśmy. MG bardzo szybko pozbył się nieobecnej Jigit, pakując ją w objęcia śmierci albo do szpitala. John uciekł zanim coś się stało, a Billy wracał na piechotę do domu i chyba się trochę przy tym pobrudził. Nocny patrol był spokojny, więc rano John był w dobrym humorze. Szybka wizyta !Xabille u mnie i trochę rozmowy o mniej ważnych rzeczach dla mnie, jego wizji i ewentualnych zmianach, a w tym czasie nowa graczka rozwala biuro detektywa. Potem Rachel przychodzi do mojego mieszkania i zaczyna oskarżać Billego, o kradzież wspomnień trupowi. Chwila wyjaśnień, wizyta w biurze i krótka rozmowa o zbitej szybie. Bardzo łatwo nawiązujemy z Rachel współpracę, a do całości wynajmuje mieszkanie w mojej kamienicy.

Po rozmowie wyruszamy by odwiedzić fotografa, ale nie po to żeby zrobić sobie fotkę. Alphonse Berillion jest ścisło powiązany z zębami Zahera, to on je rozprowadził po mieście. Najpierw chcemy tylko pogadać, ale krótki test uwodzenia jest przez MG eskalowany do konfrontacji. Artysta okazuje się mocnym przeciwnikiem, jego pewność siebie wynosi 20. Dodatkowo ma moc, która daje mu +4 do pewności siebie. Na szczęście ja i Rachel mamy dość spore umiejętności do gadki. Moja linia ataku, to blefowanie, że jestem ojcem Rachel, Rachel atakuje na swój sposób, a Billy jest drugą linią wsparcia i daje bonusy. W trakcie do konfrontacji dołącza jakiś randomowy statysta z dwoma znacznikami, ale szybko go zdejmuje. A pod koniec walki Rachel ma coś niesamowitego – dostaje 3 jokery na rękę. Jeszcze na koniec artysta chce nas unieruchomić i uciec, ale na jego pecha też posiadam taką moc i zatrzymuje go w odpowiedzi. W efekcie Alfi nam wszystko śpiewa, co mocno ułatwia dalsze kminienie.

W domu !Xabille podczas obiadu streszcza całą dotychczasową intrygę. Wychodzi na to, że głównym złym jest pułkownik Andrew Sanders, ale chwilowo brakuje nam dowodów żeby go uwięzić. W tym celu udajemy się do kostnicy, by !Xabille obejrzał sobie ostatnie chwile z życia osoby, która wysłała list z pogróżkami. Dzięki temu łapiemy trop, który może nam coś da. Niestety, Alven Yard daje nam tylko godzinę, chcą złapać drania w głośny sposób, co oczywiście jest idiotyzmem. Nie pozostaje nam nic innego, jak ruszenie do hotelu w Stableton. Tuż przed wejściem do pokoju, spirytyści używają wizji, ale nie znajdują w pokoju nic groźnego. Nie pozostaje nic innego, jak wejść do pokoju. Wszyscy zaczynają robić jakieś przeszukanie, co przy mojej postaci jest pomysłem głupim. Nieudany test spostrzegawczości to motto mojej postaci. W tym momencie pada strzał, moja postać wyskakuje przez okno i próbuje zlokalizować strzelca. Ale niestety, to znowu test spostrzegawczości. W międzyczasie !Xabille zaczyna płonąć, a zaprzyjaźniony policjant chwyta kartki i wyskakuje z okna. Co niestety nie jest dobrym pomysłem, to 3 piętro. Ja sobie poradziłem dzięki mocy, policjant niestety nie jest magiem. Postanawiam go ratować. Niby banał, test wysportowania 20, tylko, że kości mnie przestały kochać. Wypadło 1 i 3, a wysportowanie jest na 6, na ręce dama karo i walet trefl. Mechaniko W, za to cię kocham. Pierwsze podejście – kolejna kość za żeton. Wypada 2, wiec dalej nie tak jak trzeba. W końcu zaczynam myśleć, mam aktywną moc, co pozwala dołożyć kartę do testu i mogę dołożyć kolejną z archetypu. W efekcie wymęczam 20, mając na kości 3. John wybija się w powietrze, odbija się od jednego budynku, łapie w powietrzu policjanta i ląduje z nim na markizie, która amortyzuje upadek. Mechaniko W, kocham cię.

Wrażenia z sesji bardzo pozytywne. Wielkie gratulacje dla Rachel za niesamowite osiągniecie na pierwszej sesji. Z mechanicznego punktu widzenia - ja chcę z taką drużyną grać...

5 komentarzy:

  1. Po wielu nieudanych prób korelacji grafików w końcu wypaliło. Nowy gracz, nowe wyzwania. Jako że postać Beaty była już wstępnie naszkicowana pozostało tylko przelać koncepcję na kartę. W tym czasie nasz etatowy śledczy (niebawem tracący swój spirytystyczny monopol) doznał małej futurospekcji w której zobaczył
    koniec prowadzonej właśnie sprawy. Nic prostszego zatem niż do niego doprowadzić.
    Niesamowicie mi się podobało ze dobre pół sesji, tj pojawienie sie nowej postaci - elfiego podlotka przesladowanego przez ducha swojej guwernantki (postrzelonej w domu handlowym ze skutkiem znacznie dramatyczniejszym niz lokaj Johna), jej zuchwałe wkroczenie do spokojnego przybytku w Northampton, oskarżenia, żadania, negocjacje i ostatecznie porozumienie, przyblizenie sprawy, omówienie podejrzanych oraz dalszy tor śledztwa... toczyło się z zupełną swobodą praktycznie tylko pomiędzy graczami. Rachel nie straciła rezonu i aktywnie dołączyła do dwójki dzentelmenów - jak na skromny ponoć dorobek roleplayowy Beaty mam bardzo pozytywne wrażenia.
    W konfrontacji z artystą, w chwili kiedy pozostał jej bodajże ostatni, no maksymalnie dwa znaczniki, dociągnęła pełną rekę Jokerów i zdewastowała jego pewność siebie własną, bonusową z gadzetu, jak i tarczę mentalną (które razem wynosiły raptem o punkt mniej niż pewnego licza). Gracze mogli zaobserwować że nie ma oponentów nie do ruszenia. Mg zaś mógł zobaczyć do czego doprowadza pomylenie talii do wolsunga z M:tG i użycie innej, co gorsza niezupełnie zrandomizowanej ;P
    Jako że zrobiło się dość późnawo (precz z sesjami ograniczonymi czasowo) byłem zmuszony podkręcić tempo i ostatnią lokację BG odwiedzili już w lekkim pośpiechu. Ochrona policji metropolitalnej ani oficera Alven Yardu nie mogła niestety zapobiec temu że sesja zakończyła się podobnie jak zaczęła: z hukiem i brzekiem tłuczonego szkła

    PS: Żetona do miski batoników temu kto przybliży skąd ów huk i płonący ork zarazem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybuchła jakaś substancja w pokoju, od strzałów. Ale nie piszę o tym za dużo, bo to nie mój punkt widzenia :) .

    OdpowiedzUsuń
  3. No "sok jabłkowy" w dzbankach na parapetach jechał benzyną, a snajper nie celował w nas, tylko w dzbanki, ergo, to pułapka była. Następnym razem badając wizją teren, będę też wąchał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Roger, gratuluje. Zmusiłeś Żmudiego do napisania na moim blogu :DDD

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję że następnym razem zrobi to niemotywowany pedekami :D

    OdpowiedzUsuń